Trans – Action

TRANS-ACTION
Help Support Independent Film!
Make A Tax Deductible Donation

About Film

“Trans-Action” (HBO Central Europe 2010) tells the story of an extraordinary woman. Anna Grodzka who in 2011 became the first transgender person in the Polish government, and the third transgender member of government in world history, was born in the male body and decided to finally begin her life as a woman only in her 50s. The film documents the most important chapters in this intimate process of transformation. We observe Anna in her daily activities in Warsaw, we witness her intimate conversations with her son and closest friends. The camera follows Anna to court, where she goes in front of a judge in order to claim former gender change in her Polish ID. Finally, we accompany Anna on her journey to Thailand, where she is scheduled to have surgery. The subsequent elements of gender transformation are intertwined with a difficult process of ‘coming out of the closet’ as an open transgender woman.

“Trans-Action” is an inspiring story of the pursuit of happiness and authenticity. It explores some of the most misunderstood phenomena and touches upon the most fundamental aspects of identity and the human condition.

Credits

Written & Directed by:
Slawomir Grunberg

2nd Director & Editor:
Katka Reszke

Music by:
Philip Glass

Cinematography:
Slawomir Grunberg

Additional Cinematography & Sound:
Jacek Taszakowski

Research:
Anna Grodzka

On Set Photography:
Katka Reszke

Translation:
Nawojka Lesinski

Post-Production:
Krzysztof Piotrowski, TV Partner

Color Correction & Special Effects:
Mirek Szewczyk

Sound Mix:
Michal Muzyka

PRODUCENT HBO:
Marc B. Lorber

Production Executives for HBO:
Jerzy Dziegielewski,
Anna Skonieczna

Executive Producer:
Slawomir Grünberg, LOGTV,Ltd

Screenings and Awards

SCREENINGS

• National Lesbian and Gay Federation, Dublin, Ireland, October 2012

• Stockholm Pride, Stockholm, Sweden, August 2012

• Prowincjonalia Film Festival, Poland, 2012 (Link)

• Planet Doc, Warsaw, 2011

• Dwa Brzegi Film Festival, Two Riverside Film Festival Kazimierz, Poland, 2011 (Link)

• Polish Film Festival in America, Chicago, 2011

AWARDS

• The Best Among Polish Films – Audience Award at Dwa Brzegi Film Festival, Two Riversides Film Festival, Kazimierz, Poland 2011

Broadcast History

HBO Central Europe, November 2010
HBO Central Europe, Re-run October 2011

Reviews and Reactions - in Polish

Film dokumentalny, który jest mi bliski, to nie tylko szukanie odpowiedzi na trudne i drażliwe pytania, ale również uchwycenie życia takim, jakie ono jest. Staram się nie narzucać rozwiązań, pozostawiam to widzowi, pragnę poruszyć emocje, przybliżyć coś, czego się boimy, bo nieznane. W końcu wiedza o otaczającym nas świecie jest tym czego nam potrzeba, żeby lepiej i głębiej poznać i siebie i ludzi wokół nas. Kiedy poznaliśmy Anię, mieliśmy pewność, że opowiadając jej historię będziemy w stanie zabrać widza w podróż po nieznanym, niezwykłym świecie, o którym niewiele wiemy i którego często nie rozumiemy.

W rozmowie ze nami Ania powiedziała: “Nie chcę, by ludzie powielali stale taki los, jak mój. Chcę sprzeciwić się dyskryminacji, ksenofobii i społecznej nietolerancji dla odmienności.” Kiedy Ani transseksualność stała się widoczna dla otaczających ją dawniej ludzi, spotkało ją wiele nieprzyjemności i upokorzeń, a do tego straciła pracę. Transseksualny ‘coming out’ wiąże się z niezwykle trudnymi sytuacjami społecznymi, ale przede wszystkim z trudną osobistą burzą emocji. I w tych sytuacjach i emocjach możemy uczestniczyć oglądając „Trans-Akcję”.

Slawomir Grunberg

“Trans-Akcja” opowiada historię wyjątkowej kobiety, urodzonej w ciele mężczyzny, która w wieku 50-kilku lat postanawia ‘być już sobą’. Film dokumentuje intymny proces transseksualnej transformacji.

To największa satysfakcja przy pracy nad filmem dokumentalnym, kiedy ma się świadomość, że stało się znacznie więcej, niż to, co można opowiedzieć w samym filmie.

Spędziliśmy z Anią wiele intensywnych dni, zbudowaliśmy zaufanie i przyjaźń, które idą dużo dalej niż nasza współpraca na planie. To niebywałe szczęście trafić na osobę tak otwartą, autentyczną i zaangażowaną. Ania stała się bez wątpienia współtwórcą tego filmu. Razem pragniemy zabrać widza w tę egzystencjalną podróż, która postawi pod znakiem zapytania najbardziej utrwalone schematy. „Trans-Akcja” nie zabiera nas do innego świata, ale w tym samym świecie, który wydaje nam się znany, ukazuje rzeczy, które trudno czasem dostrzec, a które dotyczą najbardziej fundamentalnych aspektów tożsamości każdego z nas.

Katka Reszke

“Pierwszy raz byłam tu w garniturze” – historia Anny Grodzkiej w HBO

GAZETA.PL Wiadomosci
Listopad 3, 2011 (Link)

“Tej kobiecości ciągle mi za mało i wiem, że nigdy nie będzie mi dość” – opowiada w filmie “Trans-akcja” Anna Grodzka. “Ale jest mi bardzo dobrze, kiedy mogę czuć się wśród ludzi naturalnie: idę, robię zakupy. Widzę, że nie budzę żadnej sensacji: ludzie zwracają się do mnie jak do kobiety, czyli po prostu normalnie. To jest to, co czyni mnie normalną osobą”.

“Ja zdawałam sobie z tego sprawę, że jestem fizycznie chłopcem, tylko świat chłopców nie był moim światem. Wtedy nadałam sobie imię Ania”.

READ MORE

Tak o sobie opowiada Anna Grodzka w filmie “Trans-akcja” produkcji HBO, wyemitowanym wczoraj w HBO2. Dokument swoją premierę miał w 2010 roku, wciąż jednak jest aktualny w swojej społecznej wymowie. Dodatkowo na ważności zyskuje przez nową rolę, jaką niedawno Grodzkiej przyznało społeczeństwo – posłanki na Sejm RP. Ania, dawniej Krzysztof.

Film przedstawia ostatnie tygodnie Grodzkiej jako – prawnie – mężczyzny. Widzimy ją w różnych zwykłych życiowych sytuacjach – u fryzjera, w sklepie z ubraniami, robiącą zakupy w warzywniaku. Jednak to właśnie jej codzienność i sama historia, którą opowiada, może niektórych szokować najbardziej – że jest to normalne życie dorosłej kobiety.

– Chciałbym do niego mówić “Aniu” i w formie żeńskiej. Czekam na chwilę, kiedy w końcu tata zmieni oficjalnie płeć – mówi na początku filmu dorosły już syn Grodzkiej. Przyznaje, że cały czas trudno mu się “przestawić”, ale po tym, gdy jego ojciec stanie się pod każdym względem kobietą – jemu samemu będzie łatwiej.

Kiedy Krzysztof – bo tak wcześniej na imię miała Anna – zrozumiał, że chłopcem nie jest, a jedynie urodził się w ciele chłopca? Sama opowiada, że nastąpiło to dość wcześnie, jeszcze w dzieciństwie, w wieku 11 lat. – Miałam już świadomość, że czuję się dziewczynką. Natomiast stwierdziłam, że to musi być świat tajemny. I rzeczywiście: na dnie szafy była taka podłoga, do której się nie zaglądało. I pod tą podłogą znajdowało się miejsce na rzeczy Ani – wyrzucone przez mamę zużyte kosmetyki, kredka, szminka. Głównie te, które mama gdzieś wyrzucała – ja je adoptowałam do życia Ani.

Od tamtego czasu minęło wiele lat – Krzysztof, którym Anna była do 2009 roku, w tym czasie zdążył się ożenić, został ojcem. Dopiero jako dojrzały mężczyzna postanowił rozpocząć proces zmiany płci.
Bo kto, jak nie my?

Grodzka zabiera nas w filmie m.in. do klubu, w którym regularnie spotykają się głównie geje, lesbijki oraz osoby trans. – Urodziłem się nie w swoim ciele. (…) Ponieważ jestem jeszcze przed sprawą sądową, w dokumentach wciąż jestem kobietą – mówi jeden z uczestników imprezy. Wszyscy na spotkaniu się znają, świetnie się bawią. Nikt nie jest “inny”.

Sam dzisiejsza posłanka-elekt podczas kręcenia filmu była w trakcie procedury sądowej w celu prawnej zmiany oznaczenia płci oraz zmiany imienia i końcówki nazwiska. – Na początku miałam z tym problem. Ludzie na dłużej zatrzymywali na mnie wzrok, czasem słyszałam komentarze, które mi się nie podobały. Teraz mi się to prawie nie zdarza – opowiada.

Jaką Grodzką widzimy w filmie? Uśmiechniętą, zadowoloną, niekiedy zestresowaną ważnymi wydarzeniami w jej życiu. Ale przede wszystkim – spokojną. Bohaterka m.in. analizuje swoje wystąpienia medialne. Chce wypadać coraz lepiej, bo “kto o ich sprawach będzie mówił, jak nie oni sami?” – pyta retorycznie. – Jeżeli nie powiem, że jest transwestyta fetyszystyczny i to jest problem seksualny i że to kto inny niż transwestyta podwójnej roli, ani transseksualista, to dalej obraz medialny będzie taki, że transwestyci to ci, którzy przebierają się dla potrzeb seksualnych – mówi, komentując jeden ze swoich występów w telewizji.

Operacja w Tajlandii. Kulminacją filmu jest podróż Grodzkiej do Tajlandii na operację korekty płci. Obserwujemy jej rozmowę z lekarzem, podczas której mówi jej, jak przebiegać będzie operacja oraz zapowiada, że tym razem operacja będzie dotyczyć piersi. W późniejszym czasie jednak niewykluczona jest operacja narządów płciowych.

Nasza bohaterka rozmawia także z innymi pacjentami i pacjentkami kliniki, w której ma mieć przeprowadzoną operację. Jedną z nich jest Christie, dawniej Christophere. Christie, jak sama przyznaje, zaczynała odczuwać wewnętrzną potrzebę bycia kobietą już w wieku 11-12 lat, ale wtedy nie wiedziała nawet z kim o tym rozmawiać. W późniejszym czasie m.in. służyła w amerykańskiej armii przez 8 lat. – Wszyscy nosili takie same mundury, wszyscy wyglądali podobnie – opowiada. – Po raz pierwszy czułam, że pasuję do reszty ludzi i to było dobre, podobało mi się w wojsku. Ale potem się ożeniłam i to wszystko trochę popsuło. Całe moje życie nie było takim jakiego chciałam. Więc odkopałam tamte myśli z młodości i zaczęłam je realizować – przyznaje. Christie do Tajlandii przyleciała z matką. Ta mówi o swojej córce: to niesamowite, przez co ona przeszła i jaka jest dzielna. Uczucia matki jednak nie są jednoznaczne – sama podkreśla, że istnieje coś takiego jak żal po Christopherze, bo jednak żegna się z tamtą osobą.

Grodzka pozostaje pod pozytywnym wpływem Tajlandii. – Poczułam się wreszcie w tej Tajlandii jak w normalnym kraju. Jak ktoś czuje się kobietą, to się nią staje. Jak ktoś czuje się mężczyzną, to też może się nim stać – przyznaje.

Sąd: kobieta. Film kończy się ogłoszeniem przez sąd okręgowy wyroku: Krzysztof prawnie jest kobietą.

Grodzka: “Tej kobiecości ciągle mi za mało i wiem, że nigdy nie będzie mi dość. Ale jest mi bardzo dobrze, kiedy mogę czuć się wśród ludzi naturalnie: idę, robię zakupy, widzę, że nie budzę żadnej sensacji: ludzie zwracają się do mnie jak do kobiety, czyli po prostu normalnie. To jest to, co czyni mnie normalną osobą. Ja po prostu zaczynam żyć normalnie, tak, jak chciałam, jak marzyłam całe życie”.

Interviews

Dokument zmiany płci

Małgorzata Piwowar
RZECZPOSPOLITA
Listopad 28, 2011
Rozmowa ze Sławomirem Grünbergiem

Dokument „Trans-akcja” przedstawia Annę Grodzką, transseksualistkę opowiadającą o swoim skomplikowanym życiu przed i po zmianie płci. Jak udało się ją namówić do udziału w filmie?

Sławomir Grünberg: Sama się zgłosiła. Na jednym z festiwali zobaczyła mój film o coming oucie polskich gejów i lesbijek. Napisała list, w którym wyjaśniła, że zależy jej na poruszeniu tematu transseksualizmu. Jest psychologiem z wykształcenia i wie, że bez edukowania społeczeństwa nie będzie zrozumienia dla tego problemu. Zazwyczaj ludzie myślą, że to kaprys albo egzotyczny pomysł na życie. A to po prostu pomyłka natury: urodzić się kobietą z penisem. Mało kto zdaje sobie sprawę z tragedii człowieka będącego w nie swoim ciele. Mam nadzieję, że film to widzom uświadomi. Lekarze, z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że w Polsce problem dotyczy tysięcy ludzi.

Towarzyszyliście bohaterce w czasie jej pobytu w klinice w Bangkoku, gdzie miała operację odtworzenia piersi, a także w czasie spraw sądowych o zmianę dokumentów – z męskich na kobiece. Nie miała oporów?

Sławomir Grünberg: Ufała, że nie przekroczymy cienkiej granicy intymności. Poza tym była świadoma, że robi to nie tyle dla siebie, ile dla innych zmagających się z tym problemem. To świetna, otwarta kobieta, która zaakceptowała siebie. Zresztą przeszła tak wiele, że może być już tylko lepiej. Zaangażowała się w sprawy środowiska. Jest prezesem fundacji Trans-Fuzja działającej na rzecz osób transpłciowych.

Realizował pan dokument na podobny temat w USA. Trudniej takie filmy robi się w Stanach czy w Polsce?

Sławomir Grünberg: Tam nie są to już tematy budzące tyle emocji, co tu; wielokrotnie były poruszane. Wyraźnie jednak widać, że w ostatnich latach w Polsce zmiany obyczajowe dokonują się bardzo szybko.

Jakie tematy uznawane są w USA za kontrowersyjne?

Sławomir Grünberg: Polityczne. Dokumenty Michaela Moore’a, które choć nie do końca spełniają kryteria gatunku, wzbudzają zainteresowanie widzów, zdobywają prestiżowe nagrody. Gorące są zagadnienia dotyczące tożsamości, praw człowieka. Na czasie są też dokumenty o służbie zdrowia, zdrowej żywności. To się zmienia. Dziesięć lat temu kontrowersje wzbudzał nakręcony w USA mój film o modlitwie w szkole „School Prayer: A Community at War”, pokazujący, że rozdział państwa od religii stanął pod znakiem zapytania. Dziś nie dostałbym za niego Emmy.

W 1981 roku, niedługo po studiach, wyjechał pan do Nowego Jorku, ale coraz częściej powraca do Polski, by tu kręcić filmy. Dlaczego?

Sławomir Grünberg: Bo obecnie to właśnie tutaj bardzo dużo się dzieje. Zresztą, w Polsce skończyłem studia, mam przyjaciół.

Jest pan laureatem Nagrody Emmy, czyli telewizyjnego Oscara, i wielu innych prestiżowych wyróżnień. Czy pomaga to uzyskiwać pieniądze na kolejne dokumenty?

Sławomir Grünberg: Jest jak w tenisie – nagroda zmienia miejsce w rankingu. Najpierw jesteś w setce, potem w pięćdziesiątce; w końcu może i w dziesiątce. A jak już znalazłeś się w niej, to czasem ktoś się do ciebie zgłosi i powie np. o jakimś konkursie na film, proponując udział. Poza tym nic się nie zmienia – trzeba wyjść z pomysłem ciekawszym niż inne. Nie kręcę filmów na zamówienie. Za każdym razem najpierw jest pomysł, a dopiero potem szukanie stacji, która go pokaże. Zazwyczaj pracuje się nad trzema – czterema projektami, które są w różnych fazach produkcji. Już od trzech lat na przykład pracuję nad filmem o Janie Karskim.

W Stanach jest silna konkurencja?

Sławomir Grünberg: Ogromna. Widzę ją na festiwalach, których bywam jurorem. 10 – 15 lat temu przychodziło 200 – 300 filmów, teraz liczy się je w tysiącach. Kiedyś, starając się o pieniądze, wystarczyło napisać dwie strony streszczenia. Teraz większość sponsorów wymaga, żeby przysłać trailer – pokazać bohaterów, jakąś scenę. Próbowaliśmy zainteresować amerykańską telewizję publiczną filmem o tłumaczach z Iraku. Pojechaliśmy do Jordanii na zdjęcia, wysłaliśmy drugą ekipę jeszcze raz, zmontowaliśmy 10 minut filmu. I nie udało się. Zawsze trzeba być przygotowanym na odmowę.

Aż tylu jest zawodowców?

Sławomir Grünberg: I amatorzy nie są bez szans. Po pierwsze – profesjonalny sprzęt jest dziś w zasięgu finansowym; po drugie – umiejętności filmowego opowiadania młodzi ludzie uczą się dziś spontanicznie. Już w liceum potrafią montować filmy – tak jak pisać esemesy czy fotografować. Wystarczy spojrzeć na YouTube. Coraz więcej ludzi kręci filmy – również komórką – i mogą się starać nawet o duże dotacje dla swoich projektów.
Jak ma się dziś dokument?

Sławomir Grünberg: Przeżywa renesans. Festiwale filmowe pączkują, jest ich kilka razy więcej niż kilka lat temu. Publiczność dopisuje. Nieraz trudno dostać się na pokazy. Ludzi interesuje prawda.

—rozmawiała Małgorzata Piwowar